Polskie Stowarzyszenie Montażystów



Artykuły

W montażowni - wczoraj… i dziś

źródło: SFP

Z nadzieją, że jedna z najwybitniejszych montażystek, Lidia Zonn, wybaczy nam posłużenie się tytułem jej pięknej książki ("W montażowni – wczoraj"), prezentujemy artykuł, który ma na celu prześledzenie – w ogólnych zarysach i bez ścisłego trzymania się chronologii – ewolucji montażu obrazu w kinowych, pełnometrażowych polskich filmach fabularnych po 1945 roku.

Więcej…

Montaż obrazu

przygotował: Marek Sadowski
Audiowizualni.pl

Montaż obrazu - Figury stylistyczne montażu, montaż filmów niemych, dźwiękowych, cyfrowych

O tym jak ważny jest montaż filmowy świadczy fakt, że reżyserzy, którzy chcą mieć pewność osiągnięcia zamierzonego celu, w kontrakcie rezerwują sobie prawo do decydowania o ostatecznej wersji montażowej (final cut).

Więcej…

Montażystki

Przygotowała Magdalena Lankosz
Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy z 7.09.2013

W latach 60. wydano w Polsce książkę "Zawody filmowe". Pod hasłem "montaż" umieszczono notkę: "Zajęcie wymagające cierpliwości i zdolności manualnych, które posiadają kobiety, dlatego one najczęściej ten zawód wykonują"

Podróże 

Na czym polega montaż filmu?

Więcej…

Zawód Montażysty

Autor: Paweł Makowski
www.montazfilmowy.pl

Zawód montażysty narodził się wraz pomysłem na opowiadanie historii filmowej za pomocą łączenia kilku ujęć, co prowadziło w rezultacie do konieczności zadbania o właściwą dramaturgię i przebieg historii na tym etapie produkcyjnym.

Na początku było to sprawą reżysera. Pierwszym świetnym reżyserem, który zaczął odkrywać przed innymi jak ważna rolę w konstrukcji dzieła filmowego pełni montaż, był David W. Griffith. Wraz z rozwojem kina pojawiały się osoby, które wyspecjalizowały się w pracy nad filmem tylko na tym etapie produkcji, kreując w ten sposób nowy zawód - montażystę filmowego.

Więcej…

Prace Dypl. Studentów Montażu

Konstrukcja i rola przestrzeni w filmie fabularnym

Z archiwum Prac Dyplomowych Studentów Montażu
"Konstrukcja i rola przestrzeni w filmie fabularnym" Ludomira Burzec

Praca napisana pod kierunkiem mgr Jarosława Kamińskiego

Kiedy dostałem tę pracę do opracowania, bardzo się ucieszyłem. Temat nie łatwy, ale jego zgłębianie musiało być dla autorki sporą przyjemnością...

Więcej…

Schody Odeskie Oryginał i powtórzenia

Z archiwum Prac Dyplomowych Studentów Montażu

"Schody Odeskie Oryginał i powtórzenia"  Jan Wierzbicki

Praca napisana pod kierunkiem dr Milenii Fiedler

Cytat w filmie to rzadko stosowany zabieg i stanowi raczej domenę parodii, która opiera się o tą figurę artystyczną. Trochę szkoda, bo odczytywanie konkretnej opowieści filmowej dodatkowo poprzez pryzmat cytatu, to świetna zabawa dla widza, choć wymaga od niego dodatkowych kompetencji.

Więcej…

Wieloletnia praca naszego Stowarzyszenia, polegająca na propagowaniu sztuki montażu i pracy montażysty, znalazła wspaniałe wsparcie. Oto najnowszy numer Magazynu FilmPro został poświęcony montażowi i Polskiemu Stowarzyszeniu Montażystów. Na stronach kwartalnika znajdujemy wiele nazwisk naszych znakomitych koleżanek i kolegów. Montażyści opowiadają o swojej pracy, o filmach, które właśnie powstają z ich udziałem. Wybitni twórcy filmów – reżyserzy, operatorzy, aktorzy i inni – wypowiadają się o montażu i o montażystach. Część tekstów powstała przy współpracy z PSM. Jako pierwsi w Sieci - dzięki uprzejmości Redakcji -– publikujemy jeden z licznych tekstów lipcowego FilmPro poświęconych montażowi. Jest to wywiad, przeprowadzony przez Macieja Wernio z członkami Zarządu PSM: Milenią Fiedler, Markiem Królem i Rafałem Listopadem.

Polskie Stowarzyszenie Montażystów - Historia, bieżąca aktywność i plany na przyszłość

Rozmawia: Maciej Wernio

Polskie Stowarzyszenie Montażystów powstało w 2004 roku. Obecnie zrzesza ponad 100 członków, wśród których znajdują się najwybitniejsi przedstawiciele sztuki montażu filmowego w Polsce. O historii PSM, jego bieżącej aktywności i celach na przyszłość rozmawiamy z prezesem Markiem Królem, wiceprezes Milenią Fiedler i sekretarzem Rafałem Listopadem.  

W tym roku PSM obchodzi dziesięciolecie istnienia. Cofnijmy się w przeszłość – skąd wziął się pomysł na założenie stowarzyszenia?

Milenia Fiedler: Pomysł współpracy środowiskowej pojawił się już na początku lat 90. Było to związane z sytuacją wszystkich filmowców w obliczu przekształcania się kinematografii z modelu, w którym źródłem pieniedzy jest państwo, na kinematografię producencką. Zmieniały się warunki pracy i sytuacja twórców. W przypadku montażystów zbiegało się to też z potężną zmianą technologiczną. Tradycyjny montaż na kliszy z użyciem nożyczek odchodził w przeszłość. Powstawało niewiele filmów kinowych. Produkcja fabularna czy dokumentalna skupiała się w telewizji. Do drugiej połowy lat 90. większość projektów filmowych powstawała na elektronicznych zestawach analogowych. To były tzw. bety w zapisie magnetycznym. Montażem zajmowali się pracownicy telewizji, w większości inżynierowie, którzy potrafili obsługiwać te dość skomplikowane maszyny. Natomiast montażyści z doświadczeniem artystycznym nie znali tej technologii. Większość z nich praktycznie została bez pracy, części z trudem udało się przekwalifikować, ale przede wszystkim pojawiła się na rynku potężna dziura. Zaczynało brakować ludzi, którzy z jednej strony znają technologię, a z drugiej – rozumieją, czym jest sztuka filmowa, montaż w kategoriach artystycznych.  

Marek Król: Poza tym kopiowanie materiału przy tej technologii wiązało się z ogromną stratą jakości. Z tego powodu na montażu siedział reżyser i akceptował każdy krok. Doszło do tego, że osoba montująca nie musiała mieć żadnych kompetencji merytorycznych, bo reżyser na bieżąco decydował, co ma się wydarzyć.  

M.F.: Lata 90. były czasem przekształceń naszego zawodu. W naszym odczuciu były to przekształcenia w niepożądanym kierunku – zawód degradował się i rozmywał. W ciągu tej dziesięcioletniej zapaści pojawił się problem z definicją. Kto to jest montażysta? Ktoś, kto obsługuje skomplikowane maszyny i jest inżynierem od spraw wizji? Czy też osoba, która wykonuje działania dyktowane przez reżysera? Czy też może, zgodnie z tradycyjnym rozumieniem, współtwórca filmu, partner dla reżysera i uczestnik procesu tworzenia?  

Powstała zatem potrzeba rekonstrukcji zawodu?  

M.K.: Tak, a raczej powrotu do tego, co było tradycją, a zostało zniszczone.  

M.F.: Niestety, próby założenia formalnej instytucji przez dziesięć lat były bezskuteczne.  

W międzyczasie pojawiła się technologia komputerowa...  

M.K.: Początkowo degradacja się pogłębiała. Doszło do tego, że każdy kupował AVID-a, bo to była stosunkowo niewielka inwestycja, a zwrot gwarantowany. Pojawiło się mnóstwo studiów montażowych, w których niedoświadczeni młodzieńcy siedzieli przy komputerze i montowali, a prawdziwi montażyści filmowi nic nie robili. Przez parę lat razem z Milenią namawialiśmy koleżanki i kolegów do nauki obsługi AVID-a.  

M.F.: Opanowanie programu montażowego nie było tak skomplikowane, dlatego zależało nam, aby kolegów aktywizować zawodowo. Pojawiło się jednak inne zagrożenie. W tradycyjnym sposobie montowania najczęstszą drogą dochodzenia do zawodu była asystentura. Asystent montażu porządkował ścinki, podawał odpowiednie fragmenty taśmy, był obecny przez cały proces montażu od początku do końca. To był system mistrz-uczeń, który fantastycznie zdawał egzamin.  

Rafał Listopad: Przez zmianę technologii asystent stracił swoją funkcję. Przygotowuje materiał, opisuje go, ale nie jest obecny w trakcie samego montażu w myśl zasady, że w montażowni przebywa jak najmniej osób.  

M.K.: Przywrócenie tej funkcji jest niemożliwe. Z tego powodu w 1999 roku z inicjatywy operatora filmowego a ówcześnie prorektora Szkoły Filmowej w Łodzi – Mieczysława Lewandowskiego – powstały studia montażowe, które również miały być elementem rekonstrukcji zawodu.  

M.F.: Mieczysław Lewandowski zwrócił się z tą ideą do kilku montażystów – m.in. do mnie, Marka, Jarka Kamińskiego, Lidii Zonn, Doroty Wardęszkiewicz, Zbyszka Kostrzewińskiego. Stworzyliśmy około dziesięcioosobowy zespół. Początkowo sami uczyliśmy się, jak nauczać. Jak wytłumaczyć komuś, jak to się robi? Ten problem dotyczy generalnie szkolnictwa artystycznego. Ostatecznie program nauczania się wyklarował, a świadectwem jest to, że większość absolwentów natychmiast po skończeniu studiów znajdowała pracę i błyskawicznie robiła karierę.  

Powstanie studiów montażu filmowego było pierwszym, niezwykle istotnym krokiem do redefinicji roli montażysty. Skąd brała się potrzeba stworzenia odrębnej instytucji?  

M.F.: W tym czasie technologia komputerowa była już obowiązująca i większości montażystów udało się na nią przestawić. Wciąż jednak niejasna była rola montażysty i zakres jego kompetencji. Cały czas podejmowaliśmy rozmowy dotyczące zrzeszenia się. Chcieliśmy uniknąć sytuacji, w której, jak to obrazowo określa jeden z naszych kolegów, montażysta stanie się białkową przystawką do software’u. Do tego dochodziły kwestie umów, warunków pracy.  

M.K.: W tych rozmowach brakowało jednak syntezy. W końcu w 2004 roku pojawili się pierwsi absolwenci studiów montażowych w Łodzi. Grupa młodych montażystów z Wojtkiem Mrówczyńskim na czele zgłosiła się do nas z gotowym projektem stowarzyszenia.  

M.F.: Wojtek zbadał sprawę, skontaktował się z prawnikiem, przedstawił nam całą formalną procedurę. W pół dnia zebraliśmy 15 osób – to pokazuje, jak duża była potrzeba stworzenia takiej instytucji.  

Jakie były pierwsze działania PSM?  

M.F.: Przede wszystkim byliśmy grupą ludzi, która myślała o montażu w identyczny sposób. Montażysta powinien twórczo współkreować film. Wnosić do dzieła filmowego własne umiejętności, wrażliwość, wiedzę. To, co powstaje w procesie montażu, to powiązania między elementami już stworzonymi. Budowanie struktury jest działaniem abstrakcyjnym, stricte myślowym. Sposób zmontowania, wyboru takich, a nie innych elementów, ustawienia ich w takim, a nie innym porządku ma ogromny wpływ na efekt końcowy – jaki, o czym to będzie film, i jak będzie oddziaływał na widza. Jest to proces twórczy. Montażysta ma i powinien mieć w nim swój udział. Takie wartości przekazywaliśmy studentom w Szkole Filmowej w Łodzi. Drugim celem była próba podjęcia działań wychodzących poza środowisko czysto filmowe i dotarcia do zwykłych widzów z informacją, kto to jest montażysta i czym jest montaż artystyczny. Nasza działalność jest enigmatyczna i hermetyczna, a to, co dzieje się w trakcie montażu z materiałem filmowym, jest wręcz tajne.  

Zatem podstawową aktywnością była działalność edukacyjna?  

R.L.: To było i jest statutowym celem PSM i leży u podstaw naszej działalności. Uświadamianie widzów, że jest coś takiego, jak zawód montażysty.  

M.F.: A nawet więcej. Jakie znaczenie ma montaż dla filmu, jak przebiega proces powstawania dzieła, jakie są elementy związane z dramaturgią, jak wywołuje się emocje poprzez historię, jak kreuje się świat, bohaterów. Co roku na Warszawskim Festiwalu Filmowym organizujemy warsztaty montażowe. Współpracujemy też z Festiwalem Camerimage, a także Młodzi i Film. Przy każdej okazji, gdy mamy do czynienia z publicznością zainteresowaną kinem, podejmujemy działania, które przybliżą widzom kwestię montażu. Często są to tzw. case studies, a więc omówienie pracy przy konkretnym filmie z pokazaniem wersji montażowych, ze zilustrowaniem tego, jak film powstawał, jakie problemy były rozwiązywane. Niemal w stu procentach przypadków tego typu warsztaty cieszą się dużym powodzeniem. Jest to atrakcyjne bo niewiele na ten temat można przeczytać, właściwie nie istnieje możliwość, aby podejrzeć taki proces. Ze wszystkich profesji filmowych montaż jest najmniej opisany, bo bardzo trudno to przekazać, złapać istotę tego procesu, nie koncentrując się na detalach czy kwestiach rzemieślniczych. Sama filozofia jest trudna do uchwycenia. W montażowni przebywa jedna, maksymalnie dwie osoby. To miejsce, z którego żadne informacje nie wypływają, dlatego że tam trafiają surowe materiały, w których jest cały potencjał. To, co fantastyczne, ale też wszystkie możliwe błędy. Ludzie, którzy uczestniczyli w procesie tworzenia filmu, są odsłonięci i nadzy.  

R.L.: Współpracowaliśmy również z Nowymi Horyzontami Edukacji Filmowej przy warsztatach dla gimnazjalistów i licealistów. Mieliśmy też podobne spotkania z nauczycielami, aby później mogli odtwarzać ten temat na własnych zajęciach. To zaowocowało wydaniem specjalnego programu dla nauczycieli o różnych zawodach filmowych, wśród których był zawód montażysty. Dzięki temu nasz wysiłek i praca może być dalej z powodzeniem przenoszona.  

Jakie są największe korzyści z bycia członkiem PSM?  

M.F.: Przede wszystkim PSM umożliwia członkom występowanie w grupie w sprawach zawodowych, artykułowanie różnych rzeczy na forum, wymianę myśli. Jest pewnego rodzaju platformą do uzgadniania wielu spraw. Udzielamy porad prawnych dotyczących umów, stawek, honorariów. Pomagamy w sytuacjach spornych lub niejasnych – np. jak zachować się w przypadku konfliktu między producentem a reżyserem. Przekazujemy sobie wzajemnie informacje, dzięki czemu możemy korzystać ze zbiorowego doświadczenia i mądrości.  

M.K.: Poza tym będąc grupą możemy o wiele efektywniej walczyć o sprawy całego naszego środowiska na forum publicznym. Działania indywidualne zawsze mają ograniczone możliwości. PSM zajmuje stanowisko w wielu sprawach, biorąc pod uwagę przede wszystkim dobro montażystów, i ten głos jest słyszalny. Zakładając PSM, mieliśmy poczucie, że nie istnieje organizacja, która jest w stanie poradzić sobie z problemami montażystów, zaoferować im realne wsparcie. Przykładem dla nas było powołanie własnego stowarzyszenia przez autorów zdjęć, którzy natychmiast uzyskali możliwość skutecznego funkcjonowania.  

R.L.: Można odwrócić pytanie i zapytać, co członek jest w stanie dać stowarzyszeniu. Gdy wstępowałem do PSM, traktowałem to jako zaszczyt. Od samego początku wiedziałem, że skoro już jestem w tak elitarnym gronie, to znaczy, że muszę dać coś od siebie. To jest relacja obustronna.  

Na jakich sprawach PSM skupia się w ostatnim czasie najbardziej?  

M.F.: Przez ostatnie lata koncentrujemy się w dużym stopniu na kwestiach prawa autorskiego. Wiadomo, że film jest dziełem zbiorowym. Potrzebny jest indywidualny wkład twórczy wielu osób – reżysera, autora zdjęć, scenarzysty. Niestety, prawo nie nadąża za zmianami technologicznymi, nowymi polami eksploatacji, których zapisy prawne nie obejmują. Pojawiają się kwestie swobodnego dostępu do dóbr kultury. Nie idą za tym regulacje jasno określające, co dzieje się z prawami twórców do utworów, które wykonali. Rzeczywistość zmienia się niezwykle dynamicznie. Prawodawstwo krajowe przestaje mieć sens, bo obszar dystrybucji nie jest ograniczony terytorialnie.  

R.L.: Poza tym rozpoczęliśmy działania mające na celu nawiązanie kontaktów z montażystami z innych krajów. Nie jest to łatwe, ponieważ w pewnym sensie PSM jest ewenementem na skalę europejską. Organizacje montażystów są rzadkością. Tego typu ciała istnieją w krajach niemieckojęzycznych.  

M.F.: Kilkakrotnie spotykaliśmy się z kolegami z Niemiec, Austrii i Szwajcarii. Okazuje się, że mamy wiele identycznych problemów. Dążymy do bardziej zorganizowanych kontaktów międzynarodowych. Pewne wspólne akcje już się odbyły. Dotyczyły m.in. przyznawania Europejskiej Nagrody Filmowej za montaż, która miała zostać zlikwidowana.  

Czy American Cinema Editors stanowi jakiś punkt odniesienia do funkcjonowania PSM?  

M.F.: Jeżeli chodzi o samą istotę organizacji i sposób jej funkcjonowania, to rzeczywiście najbliżej nam do ACE.  

R.L.: To jeżeli chodzi o strukturę. Natomiast jeżeli chodzi o ważność montażysty i punktowanie waloru twórczego, to najbliżej nam do szkoły moskiewskiej. Rosjanie mieli ogromny wpływ na rozwój montażu. Funkcjonowało coś takiego jak reżyser montażu, czyli rozdzielali montażystę jako reżysera i montażystę jako technika. Nie wiem, czy tak jest w dalszym ciągu, ale świadomość roli montażysty jest bardzo ważna, również ze  względów historycznych.  

M.K.: To, że skupiamy się bardziej na kwestiach artystycznych, wynika też z rekonstrukcji zawodu, o której mówiliśmy. Problem jest w dotarciu do innych grup zawodowych, bo nikt naprawdę nie wie, na czym to polega. Każdy ma świadomość, że to, co robi, jest ważne, niepowtarzalne i bardzo istotne artystycznie. Każda grupa zawodowa. Wzajemne docenienie się już często szwankuje, bo po prostu ludzie do końca nie wiedzą, na czym polega praca innych osób. O ile zawody uczestniczące w produkcji doceniają wzajemnie swoje wysiłki, to montażyści w zasadzie nie współpracują z ekipą produkcyjną, więc są wielką tajemnicą dla większości uczestników tego procesu. Jesteśmy odizolowani, dlatego chcielibyśmy przekonać wszystkich, że wkład montażystów w powstanie dzieła filmowego jest niebagatelny.  

Aktualności

XV Otwarte Warsztaty SZTUKA MONTAŻU

XV Otwarte Warsztaty SZTUKA MONTAŻU organizowane przez Polskie Stowarzyszenie Montażystów PSM

środa, 17 października 2018, godz. 10.30-13.30

Kinoteka sala nr 2, Pałac Kultury i Nauki (wstęp wolny)

SZTUKA MONTAŻU, czy... SZTUKA PRZEŻYCIA?

Więcej…

Laureaci 43. Festiwalu Filmowego w Gdyni

Nagrody 43. Festiwalu Filmowego w Gdyni:

Złote Lwy:
"Zimna wojna" reż. Paweł Pawlikowski

Srebrne Lwy: 
"Kamerdyner" reż. Filip Bajon

Złoty Pazur Konkursu Inne Spojrzenie:
"Nina" reż. Olga Chajdas

Nagroda specjalna:
"Monument" reż. Jagoda Szelc

Nagroda za najlepszy scenariusz:
Jan Jakub Kolski "Ułaskawienie"

Nagroda za najlepszą reżyserię:
Adrian Panek "Wilkołak"

Więcej…

Warsztaty montażowe w ramach WAMA Film Festival

Polskie Stowarzyszenie Montażystów objęło patronatem Warsztaty Montażowe, które odbędą się w ramach WAMA Film Festival'u w Olsztynie.

Zapraszamy!

więcej tutaj

Wywiady

O montażu przy kawie - rozmowa z Beatą Walentowską

O montażu przy kawie - zeszyty rozmów z polskimi montażystami

Zeszyt siódmy

Dać dojść do głosu ciszy... - rozmowa z Beatą Walentowską o flmie”Zjednoczone stany miłości”
Paweł Makowski
www.makowskipawel.pl

Przede wszystkim gratuluję nagrody za montaż flmu „Zjednoczone stany miłości”.
Dziękuję.

Ten flm to świetny materiał do rozmowy o montażu, ponieważ znajdzie się wielu widzów, którzy mogliby zapytać: „ale gdzie tam jest montaż, przecież to są poskładane ze sobą mastershoty”?

Więcej…

O montażu przy kawie - rozmowa z Jarosławem Kamińskim

O montażu przy kawie - zeszyty rozmów z polskimi montażystami

Zeszyt piąty

rozmowa z Jarosławem Kamińskim o oscarowej „Idzie”
Paweł Makowski
www.makowskipawel.pl

Na którym etapie włączyłeś się do pracy przy flmie „Ida”?


Mniej więcej dwa miesiące przed rozpoczęciem zdjęć zadzwoniła do mnie producentka, Ewa Puszczyńska i po decyzji o podjęciu współpracy dostałem scenariusz... a właściwie dostawałem co chwilę kolejne jego wersje. Kiedy spoglądam na daty kolejnych plików to widzę teksty z września, z 9 października, z 25 października, z 26, z 27... im bliżej zdjęć, tym częściej się one pojawiały.
W trakcie przygotowań odbyło się jeszcze bardzo wartościowe spotkanie wszystkich członków ekipy, w jakim do tej pory nie zdarzyło mi się uczestniczyć. Przeszliśmy wtedy przez kolejne sceny – nie tyle je analizując ale oglądając zdjęcia z dokumentacji i wspólnie dyskutując o potencjalnych problemach. Dzięki temu jasno zobaczyliśmy, jakim stylem będziemy się posługiwali. Odkryliśmy, jaki to będzie flm.

Więcej…